Paź 012011
 
  • Choć funkcjonujący w naszym kraju od czterech lat Finroyal nie ma stosownego zezwolenia, kusi klientów kolejnymi ofertami i chwali się wyróżnieniem w konkursie konsumenckim. Polskie organy są bezradne, bo nadzór finansowy nie może nakładać kar, a prokuratura czeka od ponad roku na pomoc swoich kolegów z Anglii. więcej »

Bank Ochrony Środowiska obiecuje kredyt z oprocentowaniem niższym niż stawka sześciomiesięcznego WIBOR-u, pod warunkiem skorzystania z programu inwestycyjnego. Z promocją wystartował również Kredyt Bank kusząc klientów możliwością obniżenia marży o 0,5 punktu procentowego. W Citibanku zaś marża dla kredytów w złotych może dla niektórych klientów wynieść 0,8 p.p. Z nową kampanią kredytów hipotecznych ruszył również ING Bank, zachęcając kredytem bez prowizji. Jesienną promocję przygotował też BNP Paribas, gdzie klienci korzystający z innych usług banku mogą mieć przez 5 lat marżę obniżoną do 0,9 p.p. Czasową obniżką marży do 0,8 p.p. zachęca także Eurobank. Promocyjny poziom marży w Nordea Banku to z kolei 0,95 p.p. Widać więc, że banki gotowe są mocno schodzić z marżą by pozyskać nowych klientów.

Bez rodziny

Powyższe stawki to jednak minimalne marże dostępne zazwyczaj tylko dla części klientów lub mocno powiązane z ofertą cross-sellingową, czyli wymagające skorzystania z całej masy innych produktów. Banki nowymi ofertami będą próbowały załatać dziurę po zepchniętym na margines programie Rodzina na swoim. Po wprowadzonych przez rząd zmianach nie jest on już tak szeroko dostępny. Banki szukają więc innych sposobów zachęcenia klientów i można się spodziewać dość sporej konkurencji na tym rynku.

Z drugiej jednak strony nie jest to walka za wszelką cenę, bo banki wykazują dużą ostrożność w walce o klienta. Z ankiety przeprowadzonej przez Open Finance wynika, że ograniczyły one nieco zdolność kredytową w porównaniu z lipcem tego roku – o 4 proc. dla kredytów w euro i o prawie 2 proc. dla kredytów w złotych.

I bez franka

Rynek kredytów hipotecznych będzie uboższy nie tylko o kredyty z dopłatami w ramach programu Rodzina na swoim. Do lamusa odchodzi kredyt we franku szwajcarskim. Spora część banków wycofała go z oferty po wybuchu kryzysu w 2008 roku. Po ostatnim zamieszaniu, kiedy kurs franka przekroczył 4 zł wykruszyły się ostatnie instytucje oferujące kredyt w tej walucie. Najpierw zrezygnowały z niego Alior Bank, mBank i MultiBank. Deutsche Bank nie wycofał kredytów w szwajcarskiej walucie całkowicie z oferty i tak już od dawna ograniczonej tylko do private bankingu, ale podwyższył jeszcze kwotę minimalnych zarobków, aż do 50 tys. zł miesięcznie.

Ostatnio z kredytów walutowych zrezygnował Bank BPH, a kilka dni później Nordea podniosła do 15 tys. zł minimalne zarobki rodziny, która chce się ubiegać o kredyt we franku. Teoretycznie zostaje jeszcze PKO BP, ale tam z kolei oferta jest martwa z powodu zaporowej marży na takie kredyty. W praktyce zdecydowana większość Polaków nie może już skorzystać z kredytów we frankach szwajcarskich. W ostatnich miesiącach i tak stanowiły one już margines rynku. Do tego znalazły się na cenzurowanym, bo Komisja Nadzoru Finansowego stara się odwieść banki od aktywnego promowania kredytów walutowych. Zniknięcie franka szwajcarskiego z oferty kredytowej nie będzie mieć znaczącego wpływu na rynek, bo zdominowały go kredyty w złotych, a w przypadku tych walutowych, to kredyty w euro były hitem ostatnich miesięcy. Można się jednak spodziewać dalszego spadku udziału kredytów walutowych w sprzedaży nowych kredytów, który teraz przekracza nieznacznie 20 proc.

  • Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło do Sejmu pomysł zwolnienia z podatku dochodów z odsetek od lokat bankowych. Rząd odniósł się do niego negatywnie, argumentując że wprowadził on element powszechności opodatkowania, a projekt PiS przeciw temu zmierza. Odrębne zdanie wygłosił jednak wicepremier Waldemar Pawlak. Przed wyborami łatwo wywołać podatkowe zamieszanie. więcej »

Niższa rata, wyższa lokata

Powyższe informacje mogą martwić tych, którzy chcieliby zaciągnąć kredyt we franku, ale powody do zadowolenia mogą mieć ich dotychczasowi posiadacze. Szwajcarski Bank Narodowy zapowiedział na początku września, że bez względu na koszty będzie bronił kursu franka na poziomie 1,2 za euro. To spowodowało skokowy spadek kursu franka, także do złotego z okolic 3,8 zł na 3,5 zł, a to z kolei oznacza znaczne oszczędności na racie kredytu. Umacnianie się szwajcarskiej waluty zostało zatrzymane, choć nie oznacza to, że ryzyko walutowe zniknęło. W kolejnych dniach września mocno osłabił się kurs euro, a wraz z nim sztywno powiązanym z nim frank, którego kurs zawędrował w okolice 3,6 zł. Mimo wszystko sytuacja kredytobiorców zadłużonych w szwajcarskiej walucie nieco się ustabilizowała i mogą się oni cieszyć wraz ze szwajcarskimi eksporterami. Powody do zadowolenia mają też nasi bankowcy, którym wcześniejsze skoki kursu franka również dostarczały mocnych wrażeń, bo wraz z nim drastycznie zmieniał się poziom zadłużenia ich klientów.

Na rynku lokat, mimo braku kolejnych podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, nadać widać zmiany na korzyść klientów. Oprocentowanie części depozytów poszło w górę i w przypadku tych najlepszych stawki wyraźniej przekraczają 7 proc., a zdarzają się nawet oferty powyżej 8 proc. Rekord ustanowił neoBank oferując dwumiesięczną lokatę na 9 proc. W przypadku tych najlepszych depozytów, często warunkiem jest jednak założenie konta w banku. W czołówce instytucji oferujących najwyższe stawki znajdziemy przede wszystkim mniej znane i mniejsze banki, takiej jak wspomniany neoBank, Meritum Bank, FM Bank, czy Idea Bank.

Najwyżej oprocentowane są lokaty zakładane na krótkie terminy i dominują wśród nich depozyty z dzienną kapitalizacją. Banki liczą się jednak z tym, że wciąż mogą one zniknąć z ich oferty, jeśli tylko po wyborach nie zmieni się układ sił politycznych, i zostanie zamknięta furtka umożliwiająca omijanie podatku dzięki dziennej kapitalizacji. Część banków przypomniała więc sobie o wykorzystywanym wcześniej antypodatkowym mechanizmie, czyli o polisolokatach. Depozyt opakowany w ubezpieczenie na życie pozwala nie płacić 19-proc. podatku od zysków. Taką polisolokatę ponownie wprowadził do swojej oferty Nordea Bank i można ją założyć na 6 i 12 miesięcy. Pojawiła się ona również w mBanku, który poza tymi dwoma okresami oferuje też produkt dwuletni.

Poza zmianami na rynkach produktów bankowych istotne zmiany pojawiły się w samych bankach, jako firmach. Przede wszystkim Polbank EFG nie jest już oddziałem zagranicznego banku, ale krajowym bankiem. To oznacza, że zdeponowane w nim środki zostały objęte gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Przede wszystkim otwiera to drogę do dokończenia transakcji przejęcia Polbanku przez austriacki Raiffeisen Bank International i połączenia go z Raiffeisen Bank Polska. Lukas Bank przechodzi zaś rebranding – ten szyld zniknie z ulic. Dotychczasowa nazwa została zastąpiona marką jego właściciela, czyli francuskiego CreditAgricole.

Mateusz Ostrowski

Article source: http://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/kredyty-hipoteczne-w-ofensywie,1701852,4141

Wrz 162011
 

Dzisiaj znika z oferty Banku BPH kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich. Bank wyjaśnił, że decyzja związana jest m.in. z chęcią oferowania klientom bezpiecznych produktów. O tym, że kredyty frankowe bezpieczne nie są, ich posiadacze dobitnie mogli przekonać się już co najmniej dwa razy. Na początku 2009 r. i podczas ostatnich wakacji, kiedy to kurs franka poszybował w górę o 25-30 proc. I to zaledwie w ciągu kilku dni.

To bolesny cios, bo w przeciwieństwie do wzrostu stóp procentowych, gwałtowny skok kursu kredytobiorcy odczuwają automatycznie. Z wyższą ratą można jeszcze jakoś żyć, ale gorzej jest z całkowitym zadłużeniem – nagle okazuje się, że zamiast 300 tys. zł, jesteśmy winni bankowi pół miliona. Kiedyś można było sprzedać mieszkanie, spłacić kredyt i jeszcze na tym zarobić. Dzisiaj setki tysięcy Polaków stały się niewolnikami kredytów.

Wycofanie ze sprzedaży kredytów we frankach na pewno cieszy naszą Komisją Nadzoru Finansowego, która od lat próbuje ograniczyć sprzedaż kredytów walutowych przez banki. Powodów do zadowolenia nie mają ci, którzy ostrzyli sobie zęby na hipotekę we frankach albo liczyli na to, że przewalutują drogi kredyt złotowy właśnie na franki, bo zaciągnięcie kredytu walutowego przy wysokim kursie to dobry interes. Można się bowiem spodziewać, że z czasem waluta będzie tanieć, a więc spadać będą miesięczne raty i całość zadłużenia. Ale to nadal ryzykowana gra spekulacyjna.

Ostatnia odsłona kryzysu pokazała, że jakiekolwiek reguły przestają się sprawdzać, a przyszłość staje się coraz mniej przewidywalna. Kiedy frank kosztował po 2 zł, pośrednicy kredytowi przekonywali, że dalej będzie się osłabiał. I większość ludzi dawała się nabrać. Dodatkowo zachęcało ich to, że kredyty frankowe były znacznie tańsze niż złotowe – na racie można było zaoszczędzić nawet kilkaset złotych miesięcznie.

Umarł frank, niech żyje euro

Ale w pewnym momencie frank przestał chcieć tanieć. Na początku 2009 r. przebił barierę 3 zł, niedawno 4 zł. Wprawdzie Rejtanem przeciw dalszemu umacnianiu się franka stanął nawet Szwajcarski Bank Narodowy, ale wyznaczył tylko minimalny kurs tej waluty wobec euro (1,2 franka), którego chce bronić. Kurs franka do złotego nadal jednak będzie uzależniony od kursu złotego do euro.

Jeszcze przed wakacjami kredyty we frankach miały: Alior Bank, Deutsche Bank PBC, mBank i MultiBank, Nordea, PKO BP i Polbank. Dzisiaj na frankowej mapie praktycznie pozostała skandynawska Nordea. Po taki kredyt teoretycznie można jeszcze pójść do PKO BP, ale proponowana tam marża – aż 7 proc. – zniechęci nawet największego miłośnika szwajcarskiej waluty.

Zniknięcie franków nie oznacza, że nie ma alternatywy dla złotego. Franka zastąpiło euro. Kredyty w tej walucie oferują dzisiaj: Alior Bank, Raiffeisen, Kredyt Bank, Nordea, Deutsche Bank PBC, mBank i MultiBank, BOŚ Bank, Polbank, Lukas Bank, PKO BP, Bank Zachodni WBK, DnB Nord i Getin Bank.

W Nordei znajdziemy też kredyty w koronach duńskich, norweskich i szwedzkich, a w mBanku, Multibanku i PKO BP – w dolarach amerykańskich i funtach brytyjskich. BOŚ udziela kredytów w dolarach, a Pekao dodatkowo w euro, ale pod warunkiem, że klient w tych walutach zarabia.

Dla obecnych i przyszłych posiadaczy kredytów walutowych jest jednak dobra wiadomość. Łatwiej można obejść drogi spread walutowy, czyli prowizję za zamianę obcej waluty na złote. Niektóre banki mocno skubały na tym klientów. W wakacje weszły w życie zmiany, które pozwalają kredytobiorcom spłacać raty bezpośrednio w walucie kredytu. Można ją kupić taniej np. w kantorze. To nic nowego. Nowością jest to, że za zmianę sposobu spłaty (aneks do umowy, konto walutowe) banki nie mogą wziąć ani grosza.

Trudniej w Rodzinie

Jesienna oferta okrojona jest nie tylko z kredytów we frankach. Od września trudniej będzie też skorzystać z kredytów z rządowymi dopłatami do odsetek. Ostatniego dnia wakacji weszły w życie nowe zasady udzielania kredytów w ramach programu „Rodzina na swoim”. Przypomnijmy: przez osiem lat rząd dopłaca do mniej więcej połowy odsetek osobom, które nie mają swojego mieszkania. Taki kredyt udzielany jest tylko w polskiej walucie.

Pozytywną zmianą jest to, że o taki kredyt teraz mogą ubiegać się też single. Zmniejsza się jednak dostępność mieszkań, które będzie można tym kredytem sfinansować. Obniżono bowiem limity cen metra kwadratowego mieszkania, które uprawniają do dopłaty rządowej. Na przykład w Warszawie poprzedni limit ceny metra wynosił 9,8 tys. zł, według nowych regulacji będzie to już tylko 7 tys. zł za metr nowego mieszkania i 5,6 tys. zł używanego. W Gdańsku limit na nowe mieszkanie spadł do niecałych 4,9 tys. zł za metr, a we Wrocławiu do 4,9 tys. zł.

Znalezienie mieszkania, które będzie spełniać ustawowe wymogi, może więc graniczyć z cudem. Zresztą już same banki zaczynają kręcić nosem. Niedawno Deutsche Bank PBC wycofał się z programu, choć nazywa to chwilowym zawieszeniem produktu.

Kredyt na pół wieku

Jednym z dylematów przyszłych kredytobiorców jest: zbierać na wkład własny i wtedy wziąć kredyt z niższą marżą, czy nie czekać i szukać banku, który da kredyt na zakup całego mieszkania? Mimo że banki są dzisiaj ostrożniejsze, z tym drugim nie powinno być dzisiaj problemu. Wszystkie banki wymagają 20-30-proc. wkładu własnego, ale wykupując ubezpieczenie niskiego wkładu, można to ograniczenie obejść.

Są jednak wyjątki. Bez żadnych oszczędności nie dostaniemy kredytu w BNP Paribas (wymagane 10 proc.), chyba że bierzemy kredyt w ramach „Rodziny na swoim”, w Nordei (potrzeba 10 proc. wkładu przy kredytach walutowych), ING Banku i Citi Handlowym (10 proc.). Lukas Bank i BZ WBK żądają 20 proc. wkładu własnego, jeśli chcemy wziąć kredyt w euro.

Z drugiej strony są banki, które – pod warunkiem wykupienia ubezpieczenia – dadzą kredyt nie tylko na zakup całej nieruchomości, ale też coś ekstra na wydatki okołokredytowe. Takich kredytów trzeba szukać w Alior Banku, mBanku, Multibanku i DnB Nord.

Niewiele zmieniło się też, jeśli chodzi o okres spłaty. Najdłużej kredyty mieszkaniowe pozwalają dzisiaj spłacać Getin Noble Bank (tylko kredyt w złotych), Alior Bank i BOŚ – aż 50 lat. W DnB Nord i Nordei (kredyt złotowy) jest to 45 lat. Na 40 lat spłatę długu rozłożą BNP Paribas, Kredyt Bank, Deutsche Bank PBC (w złotówkach), Polbank, PKO BP i Bank BGŻ.

Article source: http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,10283365,Koniec_ery_franka.html

Wrz 152011
 

Frank tylko dla bogaczy

Szalejący kurs franka przeraża banki. W ostatnim czasie, oprócz banku BPH, z finansowania zakupu nieruchomości szwajcarską walutą wycofały się już Polbank, mBank, MultiBank i Alior. DB PBC podniósł wymagania dochodowe do 50 tys. zł miesięcznie, a kredyty we franku w PKO BP z marżą przekraczającą 6 p.p. są skuteczną zaporą dla klientów.

Opublikowany na Forsal.pl wrześniowy ranking kredytów hipotecznych pokazuje, że w tej chwili w grze została już tylko Nordea. Bank ten zapowiedział jednak nowe ostre ograniczenia w udzielaniu kredytów walutowych.

Jak wynika z informacji prasowej banku Nordea, od 15 września wnioski o kredyty hipoteczne w CHF będą rozpatrywane tylko dla klientów, których suma dochodów netto wyniesie łącznie co najmniej 15 tys. zł. Do tej pory minimalne wymagane dochody gospodarstwa domowego wynosiły 5 tys. zł.

Ograniczając ryzyko związane z kredytami walutowymi, Nordea Bank jednocześnie zaznacza, że będzie nadal aktywnie promować kredyty hipoteczne w złotych. Nie podaje jednak konkretnych powodów swojej decyzji. „Niewykluczone, że Nordea uczyniła to z obawy, że w osamotnieniu nie sprosta popytowi na frankowe kredyty” – uważa Halina Kochalska, analityk Open Finance.

Zdaniem Kochalskiej, odejście z rynku dzień po dniu dwóch instytucji finansowych, to dobitny dowód na to, że banki mocno obawiają się o dalszą sytuację na rynku walutowym. Ale także, że coraz trudniej zdobyć pod akcję kredytową walutę bijącą rekordy popularności na całym świecie.

Czytaj też: Polskie banki nie pożyczają we franku. Czy to koniec kredytów w CHF?

Postrach banków, zachęta dla klientów

Banki porzucają franka szwajcarskiego, jednak jak wynika z ostatnich danych Związku Banków Polskich, w okresie od kwietnia do czerwca drożejący frank znów zyskał popularność wśród kredytobiorców. Udział CHF w wartości nowo dzielonych kredytów mieszkaniowych skoczył w drugim kwartale do 7,5. z 6,1 proc. na przełomie roku. Ich wartość przekroczyła wiosną 1 mld zł (całość sprzedaży wyniosła w drugim kwartale 13,4 mld zł).

„Nordea nie chce zdradzić jaką część kredytów mieszkaniowych stanowiły te denominowane we franku. Informuje jedynie, że sprzedaż kredytów w szwajcarskiej walucie stanowiła około 40 proc. wartości wszystkich nowo udzielanych kredytów (przy uwzględnieniu również pożyczek dla firm)” – czytamy w raporcie Open Finance.

Article source: http://forsal.pl/artykuly/547617,kredyt_we_frankach_juz_tylko_w_nordei_wymagane_dochody_15_tys_zl_netto.html

Wrz 142011
 

Dzisiaj znika z oferty Banku BPH kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich. Bank wyjani, e decyzja zwizana jest m.in. z chci oferowania klientom bezpiecznych produktw. O tym, e kredyty frankowe bezpieczne nie s, ich posiadacze dobitnie mogli przekona si ju co najmniej dwa razy. Na pocztku 2009 r. i podczas ostatnich wakacji, kiedy to kurs franka poszybowa w gr o 25-30 proc. I to zaledwie w cigu kilku dni.

To bolesny cios, bo w przeciwiestwie do wzrostu stp procentowych, gwatowny skok kursu kredytobiorcy odczuwaj automatycznie. Z wysz rat mona jeszcze jako y, ale gorzej jest z cakowitym zadueniem – nagle okazuje si, e zamiast 300 tys. z, jestemy winni bankowi p miliona. Kiedy mona byo sprzeda mieszkanie, spaci kredyt i jeszcze na tym zarobi. Dzisiaj setki tysicy Polakw stay si niewolnikami kredytw.

Wycofanie ze sprzeday kredytw we frankach na pewno cieszy nasz Komisj Nadzoru Finansowego, ktra od lat prbuje ograniczy sprzeda kredytw walutowych przez banki. Powodw do zadowolenia nie maj ci, ktrzy ostrzyli sobie zby na hipotek we frankach albo liczyli na to, e przewalutuj drogi kredyt zotowy wanie na franki, bo zacignicie kredytu walutowego przy wysokim kursie to dobry interes. Mona si bowiem spodziewa, e z czasem waluta bdzie tanie, a wic spada bd miesiczne raty i cao zaduenia. Ale to nadal ryzykowana gra spekulacyjna.

Ostatnia odsona kryzysu pokazaa, e jakiekolwiek reguy przestaj si sprawdza, a przyszo staje si coraz mniej przewidywalna. Kiedy frank kosztowa po 2 z, porednicy kredytowi przekonywali, e dalej bdzie si osabia. I wikszo ludzi dawaa si nabra. Dodatkowo zachcao ich to, e kredyty frankowe byy znacznie tasze ni zotowe – na racie mona byo zaoszczdzi nawet kilkaset zotych miesicznie.

Umar frank, niech yje euro

Ale w pewnym momencie frank przesta chcie tanie. Na pocztku 2009 r. przebi barier 3 z, niedawno 4 z. Wprawdzie Rejtanem przeciw dalszemu umacnianiu si franka stan nawet Szwajcarski Bank Narodowy, ale wyznaczy tylko minimalny kurs tej waluty wobec euro (1,2 franka), ktrego chce broni. Kurs franka do zotego nadal jednak bdzie uzaleniony od kursu zotego do euro.

Jeszcze przed wakacjami kredyty we frankach miay: Alior Bank, Deutsche Bank PBC, mBank i MultiBank, Nordea, PKO BP i Polbank. Dzisiaj na frankowej mapie praktycznie pozostaa skandynawska Nordea. Po taki kredyt teoretycznie mona jeszcze pj do PKO BP, ale proponowana tam mara – a 7 proc. – zniechci nawet najwikszego mionika szwajcarskiej waluty.

Zniknicie frankw nie oznacza, e nie ma alternatywy dla zotego. Franka zastpio euro. Kredyty w tej walucie oferuj dzisiaj: Alior Bank, Raiffeisen, Kredyt Bank, Nordea, Deutsche Bank PBC, mBank i MultiBank, BO Bank, Polbank, Lukas Bank, PKO BP, Bank Zachodni WBK, DnB Nord i Getin Bank.

W Nordei znajdziemy te kredyty w koronach duskich, norweskich i szwedzkich, a w mBanku, Multibanku i PKO BP – w dolarach amerykaskich i funtach brytyjskich. BO udziela kredytw w dolarach, a Pekao dodatkowo w euro, ale pod warunkiem, e klient w tych walutach zarabia.

Dla obecnych i przyszych posiadaczy kredytw walutowych jest jednak dobra wiadomo. atwiej mona obej drogi spread walutowy, czyli prowizj za zamian obcej waluty na zote. Niektre banki mocno skubay na tym klientw. W wakacje weszy w ycie zmiany, ktre pozwalaj kredytobiorcom spaca raty bezporednio w walucie kredytu. Mona j kupi taniej np. w kantorze. To nic nowego. Nowoci jest to, e za zmian sposobu spaty (aneks do umowy, konto walutowe) banki nie mog wzi ani grosza.

Trudniej w Rodzinie

Jesienna oferta okrojona jest nie tylko z kredytw we frankach. Od wrzenia trudniej bdzie te skorzysta z kredytw z rzdowymi dopatami do odsetek. Ostatniego dnia wakacji weszy w ycie nowe zasady udzielania kredytw w ramach programu „Rodzina na swoim”. Przypomnijmy: przez osiem lat rzd dopaca do mniej wicej poowy odsetek osobom, ktre nie maj swojego mieszkania. Taki kredyt udzielany jest tylko w polskiej walucie.

Pozytywn zmian jest to, e o taki kredyt teraz mog ubiega si te single. Zmniejsza si jednak dostpno mieszka, ktre bdzie mona tym kredytem sfinansowa. Obniono bowiem limity cen metra kwadratowego mieszkania, ktre uprawniaj do dopaty rzdowej. Na przykad w Warszawie poprzedni limit ceny metra wynosi 9,8 tys. z, wedug nowych regulacji bdzie to ju tylko 7 tys. z za metr nowego mieszkania i 5,6 tys. z uywanego. W Gdasku limit na nowe mieszkanie spad do niecaych 4,9 tys. z za metr, a we Wrocawiu do 4,9 tys. z.

Znalezienie mieszkania, ktre bdzie spenia ustawowe wymogi, moe wic graniczy z cudem. Zreszt ju same banki zaczynaj krci nosem. Niedawno Deutsche Bank PBC wycofa si z programu, cho nazywa to chwilowym zawieszeniem produktu.

Kredyt na p wieku

Jednym z dylematw przyszych kredytobiorcw jest: zbiera na wkad wasny i wtedy wzi kredyt z nisz mar, czy nie czeka i szuka banku, ktry da kredyt na zakup caego mieszkania? Mimo e banki s dzisiaj ostroniejsze, z tym drugim nie powinno by dzisiaj problemu. Wszystkie banki wymagaj 20-30-proc. wkadu wasnego, ale wykupujc ubezpieczenie niskiego wkadu, mona to ograniczenie obej.

S jednak wyjtki. Bez adnych oszczdnoci nie dostaniemy kredytu w BNP Paribas (wymagane 10 proc.), chyba e bierzemy kredyt w ramach „Rodziny na swoim”, w Nordei (potrzeba 10 proc. wkadu przy kredytach walutowych), ING Banku i Citi Handlowym (10 proc.). Lukas Bank i BZ WBK daj 20 proc. wkadu wasnego, jeli chcemy wzi kredyt w euro.

Z drugiej strony s banki, ktre – pod warunkiem wykupienia ubezpieczenia – dadz kredyt nie tylko na zakup caej nieruchomoci, ale te co ekstra na wydatki okookredytowe. Takich kredytw trzeba szuka w Alior Banku, mBanku, Multibanku i DnB Nord.

Niewiele zmienio si te, jeli chodzi o okres spaty. Najduej kredyty mieszkaniowe pozwalaj dzisiaj spaca Getin Noble Bank (tylko kredyt w zotych), Alior Bank i BO – a 50 lat. W DnB Nord i Nordei (kredyt zotowy) jest to 45 lat. Na 40 lat spat dugu rozo BNP Paribas, Kredyt Bank, Deutsche Bank PBC (w zotwkach), Polbank, PKO BP i Bank BG.

Article source: http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,10283365,Koniec_ery_franka.html

Wrz 132011
 

Jedna spłata po niskim kursie

Węgrzy, którzy borykają się ze spłatami kredytów hipotecznych w zagranicznych walutach, mogliby je spłacić w forintach po niskim, ustalonym przez państwo kursie pod warunkiem, że spłacą je jednorazowo. Propozycja zaszokowała węgierskich bankowców. Stowarzyszenie Węgierskich Banków zapowiada zaskarżenie ewentualnej decyzji rządu do Trybunału Konstytucyjnego i będzie interweniować w Brukseli.

Na Węgrzech aż 72 proc. obywateli zaciągnęło kredyty w szwajcarskich frankach. Przed kilku laty kurs był niski: za franka płacono 150 forintów. Dziś frank kosztuje ponad 230 forintów. Aby pomóc trzem milionom właścicieli domów, którzy nie są w stanie spłacać kredytów, rząd zamroził od lipca kurs franka szwajcarskiego w spłatach kredytów hipotecznych. Przez 3,5 roku Węgrzy będą mogli spłacać raty po kursie 180 forintów za franka. Od roku 2014 posiadacze kredytów będą musieli jednak spłacać dodatkowo różnice kursowe.

Banki boją się o swoje pieniądze

Austriackie banki, które coraz odważniej angażowały się w Europie Środkowej, ostro zaprotestowały przeciw propozycji rządu premiera Orbana, aby Węgrzy, którzy zaciągnęli kredyty hipoteczne w dewizach, spłacili jednorazowo kredyty w forintach na preferencyjnych warunkach. Oburzenia nie kryją również władze Austrii.

Minister spraw zagranicznych Austrii Michael Spindelegger oświadczył, że propozycja węgierskiego rządu jest „bezprecedensowa i łamie reguły prawne obowiązujące w Unii Europejskiej”. Minister finansów Maria Fekter w otwartym liście do premiera Viktora Orbana zapowiedziała interwencję w Brukseli.

Protestują austriackie banki. Trzy z nich: UniCredit Bank, Erste Group Bank i Reiffeisen Bank udzieliły Węgrom kredytów o wartości 6 mld euro i obawiają się teraz o swoje pieniądze. Zaniepokojony jest również Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR), który ostrzegł, że „plany Budapesztu są wielce ryzykowne”.

80 miliardów franków długu

Kryzys zadłużenia w strefie euro może się pogłębić, bo kredytobiorcy ze Środkowo-Wschodniej Europy, którzy zaciągali kredyty we frankach szwajcarskich, zmagają się teraz z ich spłatą zachodnioeuropejskim bankom – wskazują analitycy UBS Wealth Management.

  • Premier Węgier wyraził zaniepokojenie z powodu kryzysu w strefie euro, który rzutuje na stan węgierskiej gospodarki. więcej »

– Banki z Zachodniej Europy mają 80 mld franków szwajcarskich (101 mld USD) w kredytach udzielonych gospodarstwom domowym na Węgrzech, w Polsce i Chorwacji – przypomina Kilian Reber, analityk UBS ds rynków wschodzących.

Kredytobiorcy muszą wnosić wyższe opłaty po tym, jak w ciągu ostatnich 3 miesięcy szwajcarski frank umocnił się o 9,5 proc. wobec forinta, o 14 proc. wobec złotego i o 9 proc. do kuny. Może wywołać to falę uderzeniową, która przejdzie przez strefę euro. Takiej opcji nie uwzględniają inwestorzy.

Reber szacuje na 20 do 30 proc. ryzyko, że silniejszy frank wyzwoli falę niewypłacalności we wschodniej Europie i podsyci jeszcze kryzys zadłużenia w strefie euro, zmuszając banki z tego regionu do poszukiwania kolejnych pakietów ratunkowych.

Article source: http://biznes.interia.pl/raport/kryzys_w_usa/news/premier-wegier-szokuje-obywateli-i-banki,1694006