Sty 102012
 

Nie dość, że coraz mniej jest ofert kredytów walutowych i drożeją te złotowe, to coraz bardziej potrzebny robi się wkład własny.

Nawet o kilkadziesiąt proc. może w 2012 r. spaść liczba udzielonych kredytów hipotecznych. Praktycznie zniknęły już kredyty w obcej walucie, Rodzina na Swoim jest dużo trudniej dostępna niż pół roku temu, a znowelizowana rekomendacja S zaostrzyła zasady liczenia zdolności kredytowej. Oprócz tego, nie bez znaczenia jest ryzyko pogorszenia się sytuacji gospodarczej. W efekcie banki podnoszą ceny nawet standardowych kredytów złotowych, dla których aktualnie trudno o alternatywę.

Zapowiedziana jesienią 2010 r. nowelizacja rekomendacji S pióra Komisji Nadzoru Finansowego przed publikacją kilka razy zmieniała kształt, ale jej główny wydźwięk pozostał taki sam: banki mają ostrożniej udzielać kredytów hipotecznych, szczególnie jeśli chodzi o te rozliczane w walutach obcych. Z kredytów we franku banki zaczęły masowo wycofywać się latem ubiegłego roku. Uczyniły to Polbank, mBank, MultiBank i Alior. Potem przyszła pora na BPH (we wrześniu), a pod koniec roku to samo zrobiły PKO BP i Deutsche Bank PBC. W ostatnich miesiącach rozpoczęło się też gremialne rezygnowanie z finansowania w euro, ostatnimi bankami, które to ogłosiły są Crédit Agricole i Bank DnB Nord oraz Alior, który poinformował, że na finansowanie szansę mają tylko klienci private bankingu.

Dzięki niższym stopom procentowym w strefie euro rata zaciągniętego dziś kredytu w tej walucie jest od złotowej niższa o ok. 20 procent. Należy jednak pamiętać o ryzyku związanym z wahaniami kursów walut, które mogą szybko zmienić się na niekorzyść i pociągnąć za sobą wzrost raty kredytu. Właśnie przed takimi konsekwencjami chce klientów uchronić Komisja Nadzoru Finansowego poprzez działania mające na celu zniechęcenie banków do kredytowania w walutach. Według nowej rekomendacji S banki mają liczyć zdolność kredytową tak jakby klient zadłużał się na maksymalnie 25 lat, nawet jeśli rzeczywiście kredyt udzielany jest na dłużej. Skutkiem tej zasady maksymalna zdolność kredytowa liczona na 30 lat obniży się średnio o ok. 7 proc., co może utrudnić zaciągnięcie kredytu grupie 15-20 proc. potencjalnych klientów. Klienci ci będą zmuszeni do zaciągnięcia niższego kredytu lub wzmocnienia swojej zdolności kredytowej kimś z rodziny.

Jeszcze restrykcyjnej będzie jeśli chodzi o kredyty walutowe. Rata kredytu nie może bowiem przekroczyć 42 proc. zarobków netto, a dotąd osoby zarabiające ponad średnią krajową mogły zaciągać kredyt z ratą do 65 proc. dochodów netto. W III kw. 2011 r. kredyty walutowe stanowiły liczbowo niecałe 15 proc., wg szacunków Open Finance ich udział w rynku spadnie o co najmniej połowę.

Trudniej będzie także o rządową dopłatę w ramach programu Rodzina na Swoim. Obniżenie współczynnika służącego do wyliczania limitów (na podstawie wartości wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia metra kwadratowego powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych dla danej gminy) z 1,4 do 1,0 spowodowało skokowy spadek limitów cen mieszkań objętych programem o 28,6 proc. Dla transakcji na rynku wtórnym współczynnik ten wynosi 0,8, co obniża maksymalną cenę zakupu nieruchomości o 42,9 procent. Dodatkowo wprowadzono ograniczenie wiekowe: maksymalny wiek klienta w chwili składania wniosku kredytowego to 35 lat.

W takiej sytuacji banki skupiają się na zwykłych kredytach złotowych, ale i tu nie jest łatwo o atrakcyjną pożyczkę, bo trwający od kilku kwartałów trend obniżania cen kredytów odwrócił się. Na przełomie roku podwyżki ogłosiły m.in. Alior, DNB Nord, Raiffeisen, Polbank i ING Bank Śląski. Jednym z czynników wpływających na wzrost cen kredytów i spadek ich dostępności są też trudności ze znalezieniem finansowania przez kilka banków, których spółki matki mają własne problemy i nie są w stanie przekazywać im środków.

W tej beczce kredytowego dziegciu są na szczęście dwie łyżki miodu. Po pierwsze: utrudnienie dostępu do kredytów powinno spowodować dalszy spadek cen mieszkań. Liczony przez Open Finance indeks cen transakcyjnych spadł w ubiegłym roku realnie (uwzględniając inflację) o ponad 8 proc. i oczekujemy utrzymania lub nawet pogłębienia tego trendu. Nadwyżka podaży nad popytem spowodowana problemami ze znalezieniem finansowania powinna pociągnąć ceny jeszcze trochę w dół. Po drugie: bardziej restrykcyjne liczenie zdolności kredytowej i selekcjonowanie klientów uchroni część osób przed nadmiernym zadłużeniem.

Open Finance, ab

Article source: http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/514299,Potrzebujesz-kredytu-Latwo-nie-bedzie-

Sty 092012
 


Marże dla kredytu w wysokości 300 tys. zł (LTV 80 proc.). Marże dla kredytu w wysokości 300 tys. zł (LTV 80 proc.). Bigger

Banki nie będą już obniżały znacząco marż kredytów w złotych, a kredyty walutowe właściwie będą niedostępne

Średnia marża kredytu złotowego w wysokości 300 tys. zł (stanowiącego 80 proc. wartości nieruchomości) wyniosła na koniec grudnia 2,2 proc. – podaje Natalia Czaplewska, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl. – Zanotowaliśmy w tym przypadku wzrost średniej o 0,2 pkt proc. w stosunku do minionego miesiąca.

  • W przypadku ofert pakietowych (kredytów hipotecznych połączonych z dodatkowymi produktami banków, takimi jak: ROR, karta kredytowa czy ubezpieczenie) wzrost przeciętnej marży był mniejszy i wyniósł 1,23 proc. w stosunku do 1,19 proc. w listopadzie. Zwyżki to skutek zmian, jakie wprowadził w swojej ofercie Polbank.
  • Przeciętny koszt finansowania zakupu nieruchomości kredytem denominowanym do franka szwajcarskiego spadł z 5,98 proc. do poziomu 4,75 proc. W ramach ofert cross-sellingowych (pakietowych) średnia marża również spadła: z 5,30 proc. w listopadzie do 3,75 proc. w grudniu. – Zmiany te wynikły z podjętej przez PKO Bank Polski decyzji o wycofaniu się z udzielania kredytów w walutach obcych. Na rynku pozostał jedynie kredyt hipoteczny we franku szwajcarskim oferowany przez Nordea Bank. Jest to jednak oferta dostępna jedynie dla gospodarstw domowych, których miesięczny dochód netto wynosi co najmniej 15 tys. zł – mówi Natalia Czaplewska.
  • Podobne zmiany dokonały się w przypadku kredytów hipotecznych denominowanych do dolara amerykańskiego. Przeciętna marża kredytów w ofercie standardowej spadła z 6,85 proc. do 6,73 proc., a w przypadku ofert pakietowych z 5,02 proc. do 3,75 proc.
  • W przypadku średniej marży kredytów udzielanych w euro, zarówno w ramach ofert standardowych, jak i pakietowych, analitycy Comperii odnotowali wzrost tegoż kosztu odpowiednio o 0,15 pkt proc. oraz o 0,25 pkt proc., ustalając go ostatecznie na poziomie 3,37 proc. oraz 2,28 proc. Wpływ na wzrost marży kredytów denominowanych do waluty europejskiej miały podwyżki marż w Kredyt Banku, który ostatecznie 1 stycznia 2012 r. wycofał się z kredytu w euro oraz w Polbanku.
  • Przewidujemy, że rok 2012 będzie czasem kredytów złotowych. Banki skutecznie ograniczają przyznawanie kredytów w walucie obcej, wprowadzając wymogi dochodowe, których wysokość dla wielu potencjalnych kredytobiorców jest barierą nie do przejścia. Coraz częściej też oferty kredytów walutowych zostają całkowicie usunięte z palety produktów w instytucjach finansowych. Zapewne banki, pomimo że pozostaną z ubogą ofertą, to i tak nie będą już obniżały znacząco marż kredytowych w złotych  – uważa Czaplewska.

Article source: http://www.ekonomia24.pl/artykul/710047,788970-Jak-marza-przy-kredycie-mieszkaniowym.html

Sty 052012
 


Dla Martyny, zdeklarowanej singielki z Warszawy, utrata pracy w dobrze prosperującym tygodniku była jak wyrok. Przyzwyczajona do wysokiej pensji 32-latka dogadzała sobie najlepiej jak umiała. Dzięki rozmaitym kontaktom, które zapewniała redakcja, szybko poznała, czym jest luksus. Wakacyjne podróże do Afryki, Wielkanoc w Madrycie, wyprzedaże w Londynie – Martyna wiedziała, co zrobić, by znajomi mogli poczuć ukłucie zazdrości. Choć pensja, którą otrzymywała za dwa cotygodniowe felietony do dodatku lifestylowego w poczytnej gazecie i kilka not recenzyjnych lub wywiad do grzbietu głównego, była naprawdę wysoka, około 7 tys. zł netto, nie posiadała zbyt wielu oszczędności. Żyła z dnia na dzień, przekonana, że ta komfortowa sytuacja utrzyma się jeszcze długo. Kupiła mieszkanie w samym centrum Warszawy w okazyjnej cenie. Za 40-metrową kawalerkę w pięknej kamienicy zapłaciła niewiele ponad 300 tys. zł.

– Miałam dość wynajmowania mieszkań, w których nigdy nie czułam się jak u siebie. Nie mogłam zmienić koloru ścian, przeszkadzały mi brzydkie meble albo lokalizacja. Poza tym nie chciałam sponsorować życia wynajmującym, dlatego zdecydowałam się na zakup własnego lokum. Dałam się namówić na kredyt we frankach szwajcarskich, czego do dziś bardzo żałuję. Zapewniano mnie wtedy w banku, że jego wahania będą niewielkie, tymczasem jeszcze kilka miesięcy temu płaciłam podwójną ratę za mieszkanie – opowiada rozżalona Martyna.

Obawa przed wzięciem kredytu hipotecznego, formalności, a także konieczność zrezygnowania z niektórych udogodnień, na które do tej pory sobie pozwalała, nie przyćmiły radości płynącej z możliwości zaaranżowania wymarzonego gniazdka.

O zwolnieniu nie myślała też Dominika, PR-owiec z Warszawy, która w lutym ubiegłego roku sama kupiła mieszkanie w kamienicy na Pradze. W całości sfinansowane z kredytu na sumę 320 tys. zł zaciągniętego na 30 lat w euro. Stała praca, umowa na czas nieokreślony i poręczyciel pozwoliły Dominice wywalczyć dogodne dla niej raty, które co miesiąc wynosiły około 1600 zł w zależności od kursu waluty. Mimo że suma ta stanowiła znaczącą część jej domowego budżetu, 28-latka nie zastanawiała się długo nad wzięciem kredytu.

– Kredyt był dla mnie jedyną możliwością kupna mieszkania. Potwornie bałam się tego, że ze wszystkim będę musiała poradzić sobie sama, ale zaryzykowałam. Zanim wzięłam kredyt, upewniłam się, jaka jest moja sytuacja w pracy. Pełniłam funkcję kierowniczą i rozmawiałam z  szefami o przyszłości i rozwoju naszej firmy. W ogóle nie brałam pod uwagę, że pierwsze święta w nowym mieszkaniu spędzę jako bezrobotna.

Kredyt dla singla

Martyna i Dominika należały do wąskiego grona szczęśliwców, którzy dostali kredyt mieszkaniowy żyjąc w pojedynkę. Banki, mimo że od sierpnia 2011 do grudnia 2012 roku osoby samotne mogą korzystać z rządowego projektu „Rodzina na Swoim”, niechętnie decydują się na udzielanie im pożyczek. Zaprzecza temu Dominik Modrzejewski z PKO BP. – Zaciąganie kredytu hipotecznego wiąże się zazwyczaj z akceptacją określonych ryzyk, które każdy klient, niezależnie od liczby kredytobiorców, musi ocenić indywidualnie. Warunki cenowe kredytów hipotecznych ustalane są indywidualnie i nie są uzależnione od stanu cywilnego kredytobiorcy – mówi Modrzejewski. Mimo to obserwatorzy rynku doskonale wiedzą, że wciąż lansowany jest stereotyp, że to małżeństwa są pewniejszymi klientami. Koszty utrzymania w przypadku rodzin bywają znacznie niższe, a ryzyko utraty zatrudnienia przez dwie osoby – mało prawdopodobne. – Osobom samotnym w przypadku utraty pracy z pewnością trudniej jest spłacać zobowiązania kredytowe niż na przykład małżeństwom – zauważa Michał Filipkiewicz z portalu Praca.pl. Czasem banki wymagają od singli dodatkowego ubezpieczenia na życie lub od zwolnienia, co znacznie podnosi koszty zapożyczenia. Poza tym upatrują w osobach samotnych ryzyka kredytowego, dlatego warunkiem koniecznym jest większy wkład własny.

Czytaj dalej na 2. stronie – Sam na sam z kredytem

Zobacz także w Onecie:

Czy można wziąć kredyt z konkubentem?

Article source: http://biznes.onet.pl/stracilam-prace-splacam-kredyt,18494,4990495,1,news-detal

Sty 052012
 

Zdaniem wielu naszych rozmówców banki powinny rozpatrywać wszystkie wnioski, co do których zapadła wstępna decyzja albo wyliczono zdolność kredytową jeszcze na starych zasadach. Jeśli jednak okaże się, że klient nie złożył wszystkich dokumentów albo jego dochody ulegną zmianie i będzie trzeba od nowa liczyć zdolność kredytową, to obowiązywać będą już ostrzejsze regulacje z 2012 r.

Te zmniejszają możliwości zadłużania się, bo spłata kredytu, niezależnie od okresu, na jaki jest zaciągana, jest przeliczana na 25 lat. Tymczasem jeszcze w grudniu niektóre banki, np. Alior, zakładały, że klient będzie spłacał pożyczkę nawet przez 50 lat.



Zdolność kredytowa przy pożyczce w złotych

Zdolność kredytowa przy pożyczce w złotych

Zdaniem bankowców klienci od dawna wiedzieli, że od początku 2012 r. wchodzą nowe zasady, dlatego ci, którzy chcieli dostać kredyt, nie czekali do ostatniej chwili. – W grudniu w naszych oddziałach pojawiło się nieco więcej klientów, którzy pytali o kredyty hipoteczne w związku ze zmianami w rekomendacji S. Tylko część z nich zdecydowała się jednak na założenie wniosku – mówi Agnieszka Chrzanowska, dyrektor wydziału marketingu bankowości hipotecznej w Banku Millennium. Jej zdaniem spora grupa zainteresowanych liczy na dalszy spadek cen nieruchomości i od tego uzależnia decyzje dotyczące kredytu. Większym zainteresowaniem nie cieszyły się również kredyty walutowe, chociaż grudzień był praktycznie ostatnim miesiącem, kiedy klienci polskich banków mogli zadłużać się w walutach obcych.

– W porównaniu do średnich danych miesięcznych liczba wniosków złożonych w grudniu była na tym samym poziomie co w innych miesiącach roku 2011 r. – mówi Joanna Krawczyk-Golba z biura prasowego Nordei. Bank od nowego roku znacznie podwyższył wymaganie, jakie musi spełnić klient, żeby zadłużyć się w euro.

Bankowcy mówią, że jeszcze za wcześnie, żeby ocenić, na ile nowe przepisy wpłyną na sprzedaż kredytów hipotecznych. W pierwszych dniach stycznia w oddziałach nie było widać na nie chętnych.

Fatalna kumulacja

Aleksandra Łukasiewicz, prezes HB Doradcy Finansowi

Zgodnie z przewidywaniem styczeń przyniósł istotny spadek zdolności kredytowej. Sam zakres spadku, czyli 8 proc. przy finansowaniu w złotych, jest jednak nieco mniejszy od prognoz. Co więcej, cień nadziei pozostawia to, że w tym miesiącu mogło dojść do kumulacji dwóch niekorzystnych dla kredytobiorców czynników: wejścia w życie rekomendacji SII i podwyżki stawki WIBOR. W przypadku kredytów w euro sytuacja wygląda znacznie gorzej, co pozwala podtrzymać nasze prognozy zakładające marginalizację tego typu finansowania. Z uwagą śledzimy, co będzie się działo z wnioskami złożonymi w bankach przed końcem roku.

Article source: http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/581800,kredyty_hipoteczne_na_nowych_zasadach_zobacz_o_ile_spadla_zdolnosc_kredytowa.html

Sty 052012
 

Mówi się, że pierwszy dom buduje się dla wroga, drugi dla przyjaciela, a dopiero trzeci dla siebie samego. Przy tym przedsięwzięciu jest bowiem tyle istotnych rzeczy, na które trzeba zwrócić uwagę, że niezbędne jest doświadczenie. Jednak w przypadku doboru kredytu nie trzeba budować trzech domów, żeby zdobyć potrzebną wiedzę. Postanowiliśmy pomóc osobom, które planują zaciągnięcie kredytu na budowę domu i przygotowaliśmy ranking kredytów hipotecznych.

Jak liczyliśmy?

Do sporządzenia rankingu posłużyły oferty kredytu na kwotę 400 tys. zł, udzielanego w rodzimej walucie. Środki uzyskane w jego ramach posłużyć mają do wybudowania domu o wartości 450 tys. zł. Oznacza to, że przykładowy klient dysponuje wkładem własnym przekraczającym 10 proc. O kredyt wnioskuje 4-osobowa rodzina, gdzie małżonkowie pracują na umowie o pracę na czas nieokreślony i łącznie zarabiają 8000 zł netto.  Nie spłacają teraz żadnych kredytów, ale posiadają pozytywną historię w Biurze Informacji Kredytowej.

Przyjęliśmy również, że nasi przykładowi klienci są gotowi skorzystać z innych produktów banku, jeśli miałoby to poprawić warunki oferty.  Banki coraz częściej stosują bowiem tzw. cross-selling, czyli obniżają marżę kredytu dla tych klientów, którzy zdecydują się jeszcze na założenie konta, wzięcie karty kredytowej, czy wykupienie ubezpieczenia.  Kredyt w kwocie 400 tys. zł będzie wypłacany w dwóch  transzach po 200 tys. zł, w ciągu dwóch lat. W tym czasie klienci płacą jedynie odsetki i ubezpieczenie pomostowe.. Od trzeciego  roku rozpoczyna się spłata całego kredytu rozłożonego na 360 rat, czyli na lat 30. Ocenialiśmy koszt kredytu i w tym przypadku przyznawaliśmy punkty od 10 do -10 oraz zdolność kredytową, gdzie banki mogły zdobyć punktu od 3 do -3.

Kto wygrał?

Na podium naszego rankingu znalazły się Eurobank, ING Bank i Credit Agricole. Pierwszy z nich zdobył 8,65 punktów, drugi 7,34, a trzeci 5,35.  Palma pierwszeństwa przypadła Eurobankowi dzięki najniższym kosztom kredytu. Klient, który zaciągnie tam kredyt na budowę domu na kwotę 400 tys. zł, będzie musiał w sumie oddać bankowi niecałe 881 tys. zł. Wydawać mogłoby się, że to dużo, ale w przypadku kredytów złotowych, zaciąganych na 30 lat trzeba się liczyć z tym, że wysokość odsetek przekroczy wartość całego kredytu. W większości banków całkowity koszt kredytu przekracza 900 tys. zł, a w niektórych instytucjach zbliża się do 1 mln zł. Na przykład klient Polbanku musi spłacić w sumie prawie 997 tys. zł.

Drugą kategorią, w której ocenialiśmy banki jest zdolność kredytowa i tu Eurobank wypadł gorzej. Naszej przykładowej rodzinie jest gotów pożyczyć 661 tys. zł, podczas gdy najbardziej hojny jest Getin Noble Bank, który wyliczył zdolność kredytową na ponad 883 tys. zł. Najniższą kwotę kredytu pożyczy zaś bank, który zajął w naszym rankingu trzecie miejsce. Nasi klienci w Credit Agricole mogą liczyć na zaledwie 597 tys. zł. Jak widać banki, które ostrożnie podchodzą do pożyczania pieniędzy są zazwyczaj w stanie zaoferować lepsze warunki. Ich klienci nie muszą  bowiem pokrywać kosztów większego ryzyka, na jakie wystawia się bank oferując wyższą zdolność kredytową.  I tak jest właśnie w przypadku Credit Agricole, gdzie całkowity koszt kredytu też jest nieduży, ponieważ nieznacznie przekracza888 tys. zł. Jeśli chodzi o ING Bank Śląski, który zajął drugą pozycję w zestawieniu, to jest on wyjątkiem od powyższej reguły. Bank ten może się pochwalić dość niskim całkowitym kosztem kredytu, który  przekracza  902 tys. zł. Jednocześnie jest dość liberalny przy wyliczaniu zdolności kredytowej, ponieważnaszej przykładowej rodzinie jest skłonny pożyczyć ponad 832 tys. zł.

Koszty pod lupą

Całkowity koszt naszego przykładowego kredytu waha się od 880 tys. zł do 1 mln zł. Przyjrzyjmy się jednak za co dokładnie musimy płacić. Podstawowy koszt to odsetki, a te zależą od wysokości oprocentowania, które z kolei uzależnione jest od stopy procentowej WIBOR oraz od marży banku. Ten pierwszy składnik podlega rynkowym wahaniom i nie mamy na niego wpływu, ale możemy za to szukać banku z najniższą marżą. W przypadku przykładowego kredytu, marże dla kredytów złotowych wahają się od 1 do 2 punktów procentowych.

Kolejny punkt na liście kosztów, to prowizja za udzielenie kredytu. Niektóre banki jej nie pobierają, czy to w ramach promocji, czy standardowej oferty, ale w innych wynosi ona kilka proc. kwoty kredytu (w naszym zestawieniu maks. 4 proc.). Wiele banków oferujących klientowi niską marżę wymaga wykupienia ubezpieczenia na życie i to kolejny koszt z którym trzeba się liczyć. Przy kredycie na 400 tys. zł zazwyczaj jest to ok. 100 zł miesięcznie, choć są banki, które zażyczą za nie o wiele więcej. W PKO BP polisa kosztuje 240 zł miesięcznie, w Polbanku 2 tys. zł rocznie.

Do czasu wpisania banku do hipoteki trzeba jeszcze płacić ubezpieczenie pomostowe. Jeśli kupujemy gotowy dom, czy mieszkanie, to musimy ponosić ten koszt, tylko przez czas, który sąd potrzebuje na dokonanie odpowiedniego wpisu. Jednak w przypadku budowy domu, będziemy je płacić również w czasie trwania prac. Dopiero po ich zakończeniu będziemy mogli złożyć wniosek do sądu, a po dokonaniu wpisu przestać płacić ubezpieczenie.  Zazwyczaj banki pobierają je w formie podwyższonej marży. Jednak jego wysokość może się diametralnie różnić: od 0,5 punktu procentowego w BNP Paribas po 2 punkty w Getin Noble Bank. Niestety na tym polisy się nie kończą, bo może być jeszcze potrzebne ubezpieczenie niskiego wkładu własnego. To z kolei wydatek rzędu 3 proc. ubezpieczanej kwoty na okres 3 lat.

Co jeszcze warto wiedzieć?

Wybierając kredyt hipoteczny trzeba się też zdecydować na okres kredytowania. W rankingu uwzględniono kredyt na 30 lat, ale w bankach są oferty na dłuższe okresy. Alior Bank i GNB chwalą się kredytami na 50 lat, a Nordea na 45 lat. Wiele banków udziela kredytów na 40 lat. Trzeba jednak pamiętać, że im dłuższy okres kredytowania, tym niższa rata, ale równocześnie rośnie suma odsetek, które będziemy musieli bankowi oddać.

Pamiętajmy również, że przy budowie domu musimy informować bank o postępach prac budowlanych. Może to oznaczać konieczność dostarczania do banku faktur, zdjęć z budowy, czy kopii dziennika budowy, jak również płatnych wizyt wyznaczonego przez bank rzeczoznawcy (160-300 zł). Pozostaje jeszcze kwestia wkładu własnego. Jeśli działka budowlana jest już naszą własnością, to banki uznają ją jako wkład własny. Trzeba jednak pamiętać, że banki różnie będą traktowały posiadane przez klientów mieszkania.  Część z nich zgodzi się ustanowić na nich hipotekę i uzna je jako wkład własny, w innych procedury nie pozwalają na taką operację. Banki mają też różne zasady odnośnie terminu, w którym klient musi wnieść wkład własny. To może być bardzo istotne, bo jeśli wkład własny ma pochodzić, że sprzedaży mieszkania, to klient będzie nim dysponował najwcześniej pod koniec budowy domu.  Niektóre banki uniemożliwiają taką operację wymagając wniesienia wkładu własnego jeszcze przed uruchomieniem kredytu. Tak będzie np. w Deutsche Banku, BGŻ, Eurobanku, czy w Polbanku. Inne instytucje wymagają zaś udokumentowania wkłady własnego dopiero przed wypłatą ostatniej transzy. Na takie rozwiązanie można liczyć m.in. w BZ WBK, Credit Agricole, czy w ING.

 

Article source: http://www.pb.pl/2539651,72889,dobry-kredyt-to-fundament