Sie 282011
 

– W ostatnim czasie o polskiej gospodarce mówi wielu i wiele. Docierają do nas sprzeczne informacje, w jakim jest stanie.
– Nie należy się temu dziwić, bo koalicja rządząca zawsze będzie mówić o Zielonej Wyspie i o tym, że gospodarka dobrze prosperuje. Z kolei opozycja nie pozostawi na tym suchej nitki. Moim zdaniem gospodarka jest w zupełnie niezłym stanie. To widać. Wzrost gospodarczy, który mamy w tym roku, i jest przewidywany na 2012, w tych trudnych i niepewnych czasach jest bardzo przyzwoity. Na razie nie widać czynników powodujących załamanie koniunktury. Gospodarka zwolniła, ale w dalszym ciągu ma się nieźle. Jeśli nie zagrożą jej jakieś zewnętrzne perturbacje, to nie mam obaw, co do jej dalszych losów.

– Premier twierdzi, że nasza gospodarka doskonale się broni, nie panikuje. Ta taktyka pomoże nam w walce z drugą fazą kryzysu, której podobno należy się spodziewać?
– To, że rząd nie spanikował podczas pierwszego kryzysu, to jego wielka zasługa. Nie robił głupich ruchów typu pompowanie pieniędzy do banków. Ale największy zdrowy rozsądek wykazali przedsiębiorcy. Wyciągnęli wnioski jeszcze z poprzedniego kryzysu, który zmusił do cięcia kosztów i restrukturyzacji, czasami do szukania innych nisz. Mieliśmy też szczęście, że nie jesteśmy w strefie euro. Mamy swoją walutę, która bardzo się osłabiła, więc eksport zaczął się opłacać. Kolejny istotny czynnik to duży i już w miarę zasobny rynek wewnętrzny, który nie wykazał paniki i utrzymał siłę nabywczą. Co będzie teraz? Trudno powiedzieć. To na pewno nie jest koniec perturbacji, bo nie zostały usunięte przyczyny. Leżą one w kilku punktach. Choćby w modelu funkcjonowania gospodarczego świata Europy i USA, gdzie wydaje się więcej niż zarabia. Kolejna sprawa to bezkarność instytucji finansowych, które nie są kontrolowane i wypuszczają coraz bardziej dziwne produkty. Agencje ratingowe działają pod klienta, bo na nim zarabiają. To wszystko jest chore.

– Złoty się osłabił i zyskał eksport. Stracili za to kredytobiorcy w obcej walucie.
– Szary człowiek nie bierze kredytu we frankach. Robią to bogaci. Mimo że raty podrożały, te kredyty wciąż się bardziej opłacają niż złotowe. To jeszcze nie jest tragedia. Przestrzegam w życiu prostej zasady: bierz kredyt w tej walucie, w której zarabiasz.

– Kredyty frankowe teraz są dla bogatych. Ale kilka lat temu, kiedy kurs tej waluty był niski, to właśnie mniej zamożnych ludzi było stać na frankowy kredyt hipoteczny.
– Klasa średnia brała takie kredyty. W tej chwili jest wielu chętnych, którzy złotowe zamieniliby na franki. Jednak banki pilnują takich transakcji, bo nie chcą na nich stracić. Za chwilę wejdzie w życie ustawa antyspreadowa, ale niczego nie rozwiąże. Bo spready pojawią się w kantorach, gdzie ludzie będą kupować walutę.

– Donald Tusk twierdzi, że nie można obniżyć akcyzy na paliwo, bo zmniejszymy jedno z głównych źródeł dochodu do budżetu w trudnym momencie. Jednak opozycja obiecuje, że to zrobi.
– Gdyby to rządziło PiS takich haseł by nie głosiło. Za budżet odpowiada rząd, a nie opozycja. W polskim budżecie szuka się każdego miliarda, podwyższono VAT. W obecnej sytuacji nie ma absolutnie możliwości, by obniżyć akcyzę.

– Polska Izba Gospodarcza zorganizowała forum dla młodych przedsiębiorców pod hasłem: Nie przeszkadzać. Czy jest tak dobrze, że młodym wystarczy nie przeszkadzać, by osiągnęli sukces? Czy jest tak źle, że na każdym kroku mają kłody pod nogami?
– Polska gospodarka jest strasznie przeregulowana. W dalszym ciągu jest wymaganych wiele koncesji, pozwoleń, bardzo długo czekamy na decyzje. To wszystko krępuje młodą przedsiębiorczość. Im nie trzeba pomagać. Oni bardzo dobrze sobie radzą przy pomocy instrumentów wsparcia, które już istnieją. Chodzi o to, by uwolnić ich od biurokracji.

– Dziękuję.

Article source: http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110827/GOSPODARKA/3375040