Paź 112011
 

Najwięcej obaw budzą kredyty hipoteczne z lat 2006-2008 r. – wynika z analiz Komisji Nadzoru Finansowego. Według KNF były one udzielane w szczycie pogoni za zakupem nieruchomości i jednocześnie na wyjątkowo liberalnych zasadach. Cechą kredytów mieszkaniowych jest materializacja ryzyka po dłuższym okresie spłat – zwracają uwagę eksperci.

– Im starszy kredyt mieszkaniowy, tym gorzej następuje jego spłata – zwraca uwagę Halina Kochalska z firmy doradczej Open Finance. Wśród zadłużających się przed siedmiu laty problemy ma co dwudziesty piąty klient. Kłopoty dotyczą zwrotu prawie 5 proc. wartości pożyczonych wówczas pieniędzy, a w przypadku kredytów złotowych jest to nawet powyżej 7 proc. Opracowania KNF na temat kredytów mieszkaniowych to potwierdzają. Jak podaje nadzór w swoim ostatnim raporcie podsumowującym rynek hipoteczny na koniec 2010 r., najwięcej umów kredytowych zaklasyfikowanych do kategorii zagrożonych pochodzi właśnie z 2004 r. i lat wcześniejszych (7,2 tys. kredytów na 26,8 tys. wszystkich kredytów z utratą wartości).

Dlaczego KNF najbardziej obawia się kredytów z lat 2006-2008 r.? Zdaniem nadzoru finansowego zbyt wysokie było wtedy tzw. LtV, czyli relacja kredytu do wartości nieruchomości, zbyt długi okres kredytowania, za duży udział kredytów we franku szwajcarskim. Zaniżane były natomiast koszty utrzymania klientów, a weryfikacja zdolności kredytowej była niepełna. Tymczasem z ogólnej liczby ponad 1,5 mln kredytów mieszkaniowych gospodarstw domowych na koniec 2010 r. najwięcej, bo 17,7 proc. zostało uruchomionych w 2008 r. (w 2007 r. – 16,9 proc.).

Panuje opinia, że kredyty hipoteczne w walutach obcych są lepiej spłacane. – KNF studzi optymizm związany z oceną jakości kredytów walutowych – sugeruje Halina Kochalska z Open Finance. Jak wynika z analiz nadzoru, prezentowane co miesiąc przez instytucje finansowe dane o liczbie złych kredytów walutowych i złotowych nie są do końca miarodajne i nie pokazują rzeczywistego obrazu sytuacji. Banki bowiem przewalutowują część zepsutych kredytów we franku czy euro na kredyty złotowe. Na koniec 2010 r., w portfelach ankietowanych banków znajdowało się 6,5 tys. kredytów przewalutowanych na złotowe (o łącznej wartości 1,1 mld zł) oraz 10,4 tys. kredytów przewalutowanych ze złotowych na walutowe (o łącznej wartości 2,8 mld zł). Ponad połowa (56,3 proc.) kredytów przewalutowanych z walutowych na złotowe, na dzień przewalutowania była zaklasyfikowana do kategorii zagrożonych (z rozpoznaną utratą wartości) – informuje analityczka Open Finance.

Trudności ze spłatą kredytów hipotecznych w złotych mogą wynikać z relatywnie wysokiego ich oprocentowania. Rada Polityki Pieniężnej utrzymała na dotychczasowym poziomie stopy procentowe (stopa referencyjna wynosi 4,5 proc.), jednak dla kredytobiorców ważniejszy od samej stopy oficjalnej jest poziom WIBOR, który ma związek także z oczekiwaniami rynku co do przyszłego kształtu polityki pieniężnej. Rynek oczekuje, że WIBOR trzymiesięczny, który dziś wynosi 4,75 proc., do końca roku utrzyma się na tym poziomie, a dopiero w pierwszym kwartale 2012 r. spadnie do 4,63 proc. Średnie oprocentowanie nowych kredytów mieszkaniowych w złotych wynosi dziś ok. 6 proc.

Jacek Świder

jacek.swider@dziennik.krakow.pl

Article source: http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/gospodarka/1179804-kredyty-pelne-obaw.html