Sty 032012
 

Po hucznym świętowaniu sylwestra czas wrócić na ziemię. Tych klientów banków, którzy zamierzają zaciągnąć w najbliższym czasie kredyt hipoteczny, czeka, niestety, bolesne spotkanie z szarą rzeczywistością. Wchodzące od 1 stycznia w życie zmiany przepisów dotyczących udzielania kredytów, a także gromadne podwyższenie marż kredytowych przez banki to miks wydarzeń, który wielu chętnym może ograniczyć lub wręcz odciąć możliwość zakupu własnego mieszkania za pieniądze banku. Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich, ostrzega, że w czarnym scenariuszu z ubiegłorocznej kwoty nowo udzielonych kredytów – a ta wyniosła aż 40 mld zł – w tym roku może wyparować nawet kilkanaście procent.

Skąd te obawy? Od nowego roku Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła nowy, bardziej restrykcyjny sposób liczenia zdolności kredytowej. Każdy klient, który chce wziąć kredyt, musi mieć zdolność do jego spłaty w ciągu 25 lat, i to nawet wtedy, gdy chce się zadłużyć na lat 30 albo 35.

Czytaj też: Cztery powody, z których w nowym roku możesz nie dostać kredytu hipotecznego

Czytaj też: Uwaga, teraz banki mogą pobierać wyższe prowizje kredytowe!

Do tej pory wydłużanie okresu kredytowania było dla banków buforem, który pozwalał im pożyczyć pieniądze nawet klientom mało zarabiającym. Zadowoleni byli wszyscy, bo klient odchodził z umową kredytową i pieniędzmi, a bank zakontraktował sobie więcej odsetek – jak wiadomo, im dłużej klient spłaca kredyt, tym więcej go finalnie ten kredyt kosztuje, choć pojedyncza miesięczna rata jest niższa. Teraz „produkowanie” zdolności kredytowej poprzez wydłużanie w nieskończoność czasu spłaty kredytu jest już oficjalnie zabronione.

Według Pawła Majtkowskiego z Expandera prawie dwie trzecie nowo udzielanych w zeszłym roku kredytów to były umowy zawierane na ponad 25 lat, więc zmiana zasad wyliczania zdolności kredytowej dotknie większość osób starających się o kredyt. Albo będzie ich stać na mniejsze mieszkanie, albo będą musieli ratować się wkładem własnym, albo po prostu odejdą z kwitkiem i będą skazani na wynajmowanie lokum.

Czytaj też: Sześć pomysłów dla domowego budżetu na przetrwanie 2012 r.

Czytaj też: Kredyt we franku boli? A co powiecie na kredyt w złotych na 8% w skali roku?

Jak na złość z nowym rokiem banki zaczęły też gromadnie podwyższać swoje marże kredytowe. To oznacza, że kredyty będą nie tylko mniej dostępne, ale i droższe. Jak podsumowuje Open Finance, noworoczne podwyżki marż ogłosiły już Alior, Bank DNB Nord, Raiffeisen, Polbank, a także ING Bank Śląski. Banki życzą sobie wyższych marż, bo więcej muszą płacić za pieniądze „pod kredyty”. Nie chcą ich już finansować zagraniczne spółki-matki, a na rynku depozytów trzeba licytować coraz ostrzej. Ostatnio pojawiły się już lokaty na 6,5 proc.!

W ING Banku Śląskim minimalna marża rośnie z 1 do 1,15 proc., do tego dochodzi podwyżka stawki ubezpieczenia pomostowego (jeśli trzeba czekać na wpis hipoteki) z 0,75 proc. do 1,2 proc. wartości kredytu. W Raiffeisenie, który dawał najlepszym klientom kredyty z marżą 1,1 proc., teraz szczytem marzeń będzie 2,15 proc. W DNB Nord najniższe stawki marży rosną z 0,79 do 1,8 proc. (ale trzeba w pakiecie wykupić ubezpieczenie). A w Polbanku spory kredyt z 20-proc. wkładem własnym jest teraz „wyceniany” aż na 3,4 proc. marży!

A na to wszystko nakłada się jeszcze wysoki poziom wskaźnika WIBOR 3M, który jest stopą bazową dla wyliczenia odsetek – banki dodają do WIBOR-u swoją marżę i w ten sposób powstaje oprocentowanie kredytu. Dziś matematyka nie działa na korzyść kredytobiorców, bo WIBOR wynosi prawie 5 proc. To oznacza, że niektórzy kredytobiorcy zapłacą za kredyt hipoteczny nawet 8 proc. w skali roku!

Article source: http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,10903918,Kredyt_hipoteczny_dobrem_luksusowym__Trudne_czasy.html