admin

Sty 232013
 

Banki oferują nam coraz więcej różnorodnych rodzajów lokat. Co krok napotykamy się na nowe, ciekawsze oferty różnych placówek bankowych. Informacje o najnowszych lokatach i najwyższych oprocentowaniach możemy znaleźć w Internecie, na oficjalnych stronach banków, w reklamach telewizyjnych – właściwie stykamy się z tym wszystkim przez cały czas. Nie da się ukryć, że założenie lokaty jest bardzo kuszące, dlatego też decyduje się na to coraz więcej osób. Oczywiście na rynku mamy dostęp do wielu rodzajów lokat, które różnią się od siebie między innymi oprocentowaniem, kwotą minimalną, kosztami dodatkowymi i innymi rzeczami zawartymi w umowie z bankiem. Dziś zajmiemy się jednym z rodzajów lokat, czyli lokatą progresywną.

Czym jest lokata progresywna?

Lokata progresywna jest to lokata, która daje klientowi możliwość dopłacania pieniędzy do kwoty, którą założyliśmy na lokacie wcześniej. Przykładowo jeśli wpłaciliśmy na lokatę tysiąc złotych nic nie stoi na przeszkodzie, aby dopłacić do niej inne kwoty – mniejsze, bądź też większe. Jest to z pewnością duża zaleta, ponieważ dzięki temu nie musimy zawierać z bankiem kolejnej umowy i zakładać kolejnej lokaty jeśli pojawią nam się nowe pieniądze, które chcemy gdzieś ulokować. Wysokość takich dopłat jest ustalana indywidualnie z klientem. A co z oprocentowaniem? Oprocentowanie lokat progresywnych jest różne, wszystko zależy od poszczególnego banku. Aktualne stawki znajdziemy przeglądając ranking lokat progresywnych. Jednak oczywiście łatwo się domyślić, że im więcej wpłacamy na lokatę tym większe jest nasze oprocentowanie. Czyli im więcej wpłacamy – tym więcej zarabiamy i zyskujemy. Takie lokaty są więc niezwykle funkcjonalne, szczególnie dla osób, które stale pomnażają swoje oszczędności i bardzo często mają jakieś przychody. Z pewnością o wiele lepiej wpłacać takie „nadprogramowe” fundusze na lokatę progresywną, ponieważ dzięki temu cały czas zarabiamy.

Na pewno jest to o wiele lepsza opcja niż trzymanie pieniędzy w domu, na których nie zarabiamy ani grosza. Kolejną niezwykle istotną zaletą jest także to, że cały czas mamy możliwość pobrania tych pieniędzy. Tak więc nie zamrażamy swoich funduszy na określony czas, wręcz przeciwnie możemy je wypłacać kiedy chcemy, nie martwiąc się o utratę odsetek. Warto więc zastanowić się nad możliwością założenia lokaty progresywnej. Może się okazać, że ta lokata bankowa jest wprost stworzona dla nas. Prosta, skuteczna i przynosząca duże zyski – czego chcieć więcej?

Mar 072012
 

Dziś księgowość nie musi kojarzyć się ze stertą dokumentów i kalkulatorem. Wykorzystując dostępne w sieci aplikacje możemy zmienić jej oblicze. Rozwiązaniem jest księgowość internetowa w serwisie wFirma.pl

Księgowość internetowa powoli zdobywa uznanie i zaczyna być doceniana przez dzisiejszych przedsiębiorców. Nie bez powodu. Jest prosta, oszczędna i bezpieczna.

Komfort i prostota

Aplikacja dzięki zastosowaniu prostych schematów księgowych pozwala laikowi poprawnie zaksięgować dokumenty swojej firmy. Z wprowadzanych do programu danych, generowane są sprawozdania, deklaracje podatkowe i wyliczenia oraz należności wobec budżetu państwa. Co istotne, serwis na bieżąco jest aktualizowany, tak aby był zgodny z aktualnie panującymi przepisami prawa podatkowego. Bez wątpienia , jego podstawowym atutem jest mobilność. Wystarczy połączenie internetowe, by w każdym miejscu i o każdej porze mieć dostęp
do wszystkich danych firmy.

Oszczędność

Księgowość internetowa przynosi spore oszczędności w porównaniu do usług biura rachunkowego. Za nieporównywalnie mniejsze pieniądze użytkownik ma do dyspozycji takie narzędzia jak: księgowość, fakturowanie, CRM, kadry i płace, oraz narzędzie scalające wszystkie dane w celu dokonywania analiz i zestawień. Korzystanie z tych narzędzi to również oszczędność czasu, wystarczy wprowadzić dane, które system wylicza, generując odpowiednie dokumenty. Nie wymagają one wydruku, gdyż serwis umożliwia przesyłanie deklaracji oraz faktur w postaci elektronicznej.

Bezpieczeństwo

Korzystając z księgowości internetowej mamy zapewnione bezpieczeństwo informacji wprowadzanych do systemu. Dzięki szyfrowanej transmisji SSL i codziennej archiwizacji nie ma zagrożenia utraty lub kradzieży zgromadzonych informacji.

Serwis zapewnia wsparcie merytoryczne i techniczne dla użytkowników, a ponadto
w zakładce forum można uzyskać odpowiedzi na wiele pytań z zakresu księgowości.

Sty 132012
 


Zgodnie z otrzymaną informacją, prośbę wystosował premier Kamal al-Ganzuri. W najbliższym tygodniu do Kairu ma przyjechać grupa robocza MFW.

Sytuacja finansowa Egiptu ciągle się pogarsza. W 2011 roku dochody z jednej z najważniejszych gałęzi gospodarki – turystyki, spadły trzykrotnie. Straty z tego tytułu wyniosły około 9 mld dol.

Dodatkowo krajowe rezerwy walutowe zmniejszyły się do 18,1 mld dol. Inflacja w grudniu ubiegłego roku wyniosła 10,4 proc.

MFW przyjął specjalną procedurę, która pozwala w krótkim okresie czasu przyznać kredyty stabilizacyjne krajom, które zanotowały znaczące pogorszenie sytuacji gospodarczej.

W Egipcie od początku 2011 roku trwały antyrządowe demonstracje. Demonstranci domagali się ustąpienia rządzącego krajem od niemal 30 lat prezydenta Hosniego Mubaraka. Po jego obaleniu sytuacja w kraju sie nie uspokoiła. Zamieszki i protesty wciąż rozszerzały się, ponieważ zdaniem obywateli niewiele zmieniło się od powstania, które 11 lutego obaliło prezydenta. Dodatkowo w kraju ciągle występowały starcia na tle religijnym.

Article source: http://biznes.onet.pl/egipt-zwrocil-sie-do-mfw-z-prosba-o-kredyt-w-wysok,18494,4996452,1,news-detal

Sty 122012
 

Dom » Nieruchomość

Kredyty mieszkaniowe drożeją

Wszystko wskazuje na to, że marże kredytów mieszkaniowych nie będą już niższe. Przeciwnie. W najbliższym czasie mogą wzrosnąć. Niektóre banki już w grudniu ubiegłego roku nieznacznie je podniosły. Analitycy Comperia.pl zwracają uwagę na zarysowujący się trend wzrostowy marż kredytów mieszkaniowych.

Jak obliczają, średnia marża kredytu złotowego w kwocie 300 tys. zł stanowiącej 80 proc. wartości nieruchomości wyniosła na koniec grudnia ubiegłego roku średnio 2,2 proc. Oznacza to wzrost o 0,2 pkt. proc. w porównaniu z listopadem. W przypadku promocyjnych ofert pakietowych, czyli kredytów hipotecznych połączonych z dodatkowymi produktami banków, wzrost przeciętnej marży był mniejszy. W listopadzie zeszłego roku banki liczyły średnio marżę na poziomie 1,19 proc., a w grudniu już 1,23 proc.

Kredyty walutowe zepchnięte na margines

W końcówce minionego roku rosła też marża kredytów w euro. Zarówno w ramach ofert standardowych jak i pakietowych w grudniu 2011 roku odnotowany został jej średni wzrost odpowiednio o 0,15 pkt. proc. oraz o 0,25 pkt. proc. Banki naliczały na przełomie roku przeciętnie 3,37 proc. marży i 2,28 proc. przy kredytach promocyjnych w europejskiej walucie (dane Comperia.pl).
Poza tym, kredyty w walutach obcych banki już w ubiegłym roku zaczęły wycofywać ze swoich ofert. Te, które jeszcze je proponują ograniczają do nich dostęp poprzez wprowadzanie wygórowanych wymogów związanych z dochodami. Dla wielu potencjalnych kredytobiorców są one barierą nie do pokonania. Dodatkowo w walucie obcej można pożyczyć znacznie mniejszą kwotę niż w PLN. To ze względu na ryzyko wahania kursów walut. Tylko osoby z wysokimi zarobkami mogą sobie poradzić z większym obciążeniem budżetu, jeśli kurs, a tym samym rata wzrośnie. 

Jak podaje Comperia.pl, właściwie jedyną walutą obcą, do jakiej może być denominowany aktualnie kredyt hipoteczny to euro. We frankach szwajcarskich pożycza już  tylko Nordea Bank, ale wyłącznie osobom zarabiającym ponad 15 tys. zł. netto miesięcznie. 
Analitycy przewidują, że działania banków mają na celu całkowite wycofanie z rynku kredytów walutowych na przestrzeni najbliższych miesięcy. Pomimo zawężonej oferty, banki nie będą jednak obniżały marż kredytowych w złotych, które staną się wkrótce ich jedynym źródłem stałych zysków biorąc pod uwagę kredyty hipoteczne.  

O 40 procent mniejszy kredyt w euro niż w złotych

Podobnie jak w przypadku marż, informacje dotyczące wysokości przyznawanych kredytów mieszkaniowych także nie są najlepsze dla potencjalnych kredytobiorców. Od początku 2012 roku banki badają zdolność kredytową na maksymalny okres 25 lat, nawet jeśli pożyczka zaciągana jest na dłużej. Dodatkowo uwzględniają w kalkulacji spadek dochodów, jeżeli w trakcie spłaty kredytu klient wejdzie w wiek emerytalny. W związku z tym znacząco spadła zdolność kredytowa osób, które planują zadłużyć się na zakup mieszkania.
Home Broker oblicza, że tylko pomiędzy styczniem 2012 roku, a grudniem 2011 roku zdolność kredytowa zmalała o 7 proc. Przeciętna trzyosobowa rodzina, która osiąga dochód na poziomie 5 tys. zł netto, może liczyć obecnie średnio na 363 tys. zł kredytu mieszkaniowego w złotych udzielonego na 30 lat, tj. o 28 tys. zł mniej. 

W jeszcze gorszej sytuacji są osoby zamierzające starać się o pożyczkę w euro. Ich zdolność kredytowa spadła z miesiąca na miesiąc o 30 proc. Według nowych przepisów, w 2012 roku rata kredytu walutowego nie może bowiem przekroczyć 42 proc. miesięcznych zarobków liczonych netto. Dlatego przeciętna zdolność w euro tej samej rodziny skurczyła się w styczniu o ponad 103 tys. zł względem grudnia zeszłego roku. Teraz może ona liczyć tylko przeciętnie na 227 tys. zł kredytu (wobec 330 tys. zł w grudniu).    
To o prawie 40 proc. mniej niż wynosiłaby jej zdolność w przypadku finansowania zakupu nieruchomości w złotych.

Nie przypadkiem na rynku pojawia się teraz coraz większa liczba inwestycji z tzw. segmentu popularnego. W wielu nowych stołecznych projektach ceny znacznej ilości mieszkań nie przekraczają 300 tys. zł. – Na osiedlu Alpha w warszawskich Skoroszach, którego trzeci etap budowy rozpoczęliśmy w połowie 2011 roku mamy w sprzedaży mieszkania o powierzchni od 33 mkw. Już na tak niedużej powierzchni możemy wygospodarować dwa pokoje. Cena wielu mieszkań w inwestycji nie przekracza nawet 250 tys. zł. Takich właśnie lokali poszukują teraz klienci. Kompaktowych, ale funkcjonalnych, w niskiej cenie całkowitej przy założonej liczbie pokoi – tłumaczy Teresa Witkowska, dyrektor sprzedaży w RED Real Estate Development.

Jak podaje Expander, systematycznie malejąca zdolność kredytowa pożyczkobiorców spadła na przestrzeni całego 2011 roku o ok. 73 tys. zł. Dotyczy to zarówno kredytów w złotych, jak i w euro. Maksymalna kwota kredytu zmniejszyła się o tyle w przypadku czteroosobowej rodziny z dochodami na poziomie 8 tys. zł netto.

Nadesłał:

RED-Real Estate Development
http://www.red-development.pl/deweloper/


logo: RED-Real Estate Development


Wasze komentarze (0):

Dodaj Komentarz »

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy

Article source: http://centrumpr.pl/artykul/kredyty-mieszkaniowe-drozeja,30346.html

Sty 122012
 

Początek roku upłynie pod znakiem podwyżek rat kredytów. Więcej zapłacą nie tylko klienci, którzy zadłużyli się we frankach szwajcarskich czy euro, ale i ci, którzy zaciągnęli tzw. bezpieczną hipotekę z złotych.

To wina międzybankowej stawki WIBOR, czyli stopy procentowej, po której banki udzielają sobie pożyczek. Rośnie od kilku miesięcy. A to od niej zależy oprocentowanie złotowych kredytów hipotecznych, kredytów dla firm i części kredytów samochodowych. Tylko od końca września trzymiesięczny WIBOR wzrósł aż o 0,43 pkt proc., a dwa dni temu przekroczył na chwilę granicę 5 proc. Teraz jest 0,5 pkt proc. wyższy niż główna stopa ustalana przez RPP. Podobną sytuację mieliśmy w najostrzejszej fazie kryzysu 2008 – 2009, kiedy stawka trzymiesięcznego WIBOR była wyższa od głównej stopy procentowej o 0,8 – 0,9 pkt.

Analitycy tak duży skok tłumaczą rosnącym niepokojem na rynkach finansowych, wywołanym m.in. problemami państw strefy euro i Węgier. – Banki, nie wiedząc, co się stanie, boją się pożyczać sobie pieniądze. A te, które na to się decydują, naliczają premię za ryzyko – mówi Halina Kochalska, analityk Open Finance. – W efekcie rośnie WIBOR. A to przekłada się na wysokość rat kredytów mieszkaniowych.

Dostajemy po kieszeni

Z wyliczeń Home Broker i Open Finance wynika, że klienci, którzy rok temu zaciągnęli 300 tys. zł kredytu hipotecznego na 30 lat, zapłacą teraz o 196 zł więcej niż przy podpisywaniu umowy kredytowej, z czego ok. 50 zł to wynik skoku WIBOR w IV kwartale 2011 r. W sumie rata takiego kredytu wynosi 1894 zł.

Wzrost raty w złotych jest niewiele mniejszy niż kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich na tę samą kwotę. Z wyliczeń Open Finance wynika, że przez rok rata wzrosła o 216 zł – do 1529 zł. Na tę podwyżkę wpływ miał zwłaszcza spadek wartości złotego do franka. Trzymiesięczny LIBOR dla franka, czyli stopa międzybankowa, wynosi 0,05 proc., co oznacza, że w ciągu IV kwartału wzrosła tylko o 0,02 pkt proc.

W sumie za niepokój na rynkach walutowych w najbliższych miesiącach zapłaci ponad 1,6 mld kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyty na mieszkania. Do tego trzeba również doliczyć rzeszę spłacających zadłużenie z tytułu pożyczek konsumpcyjnych ze zmienną stopą oprocentowania, a także firm, które zaciągnęły kredyty inwestycyjne. – Na szczęście podwyżka nie dotyczy osób, które mają krótkoterminowe kredyty samochodowe, bo te spłacane są według stałej stopy procentowej – dodaje Mirosław Budzicki z departamentu skarbu PKO BP.

Podwyżka WIBOR nie wszystkich spłacających kredyty w złotych uderzy w tym samym czasie i z jednakową mocą. Nie wszystkie banki aktualizują WIBOR co kwartał. Co sześć miesięcy aktualizują stopę Pekao Bank Hipoteczny, ING i BOŚ, a BGŻ robi to nawet raz na rok.

Dziś trudno przewidzieć, kiedy WIBOR zacznie spadać. Zależeć to będzie nie tylko od kondycji banków i polskiej gospodarki, ale głównie od sytuacji na światowych rynkach.

Stawki szybko nie spadną

– Nie można wykluczyć, że wysoki WIBOR utrzyma się jeszcze kilka miesięcy – mówi Budzicki. – W takim przypadku skutki dla kredytobiorców mogą być odczuwalne jeszcze długo.

Remedium dla rosnącego WIBOR może być obniżka stóp procentowych, ale przy obecnym poziomie inflacji i stosunkowo wysokim wzroście PKB na to się nie zapowiada. Natomiast podjęcie pewnych kroków w sprawie przywrócenia płynności na rynku międzybankowym zapowiada Komisja Nadzoru Finansowego, która uważa, że w Polsce nie ma powodów, by banki nie pożyczały sobie pieniędzy. Jednak od tej deklaracji do faktycznej obniżki WIBOR może upłynąć kilka tygodni.

DGP przypomina

Co zmieniła rekomendacja S

Od 1 stycznia obowiązuje nowelizacja rekomendacji S, wydana przez KNF. Zobowiązuje ona instytucje finansowe do bardziej restrykcyjnego badania zdolności kredytowej klientów.

Banki będą wyliczały zdolność kredytową tak, jakby klient zadłużał się na 25 lat. To duża zmiana, bo do tej pory liczona była nawet na 30 czy 40 lat.

Łączna wartość wszystkich rat zarabiającego średnią krajową klienta nie będzie mogła przekroczyć 42 proc. jego miesięcznych dochodów. Do tej pory było to 50 proc.

Przy kredytach w euro kwota kredytu może zmniejszyć się nawet o 40 proc. Jeśli bank gotów był udzielić kredytu w euro na kwotę równowartości 400 tys. zł aż na 30 lat, to po zmianach klient dostanie jedynie 240 tys. zł.

W przypadku kredytów w złotych kwota kredytu, którą klienci mogą zaciągnąć na nowych zasadach, będzie to 7 –8 proc. niższa – zamiast 400 tys. zł otrzymamy o 28 tys. zł mniej.

Obowiązujące od stycznia przepisy to uzupełnienie i zaostrzenie obowiązujących już rekomendacji T oraz S, które Komisja Nadzoru Finansowego wprowadza od 2009 roku.

Analitycy: skok WIBOR to wyniki niepokoju na rynkach

Article source: http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/583533,raty_kredytow_hipotecznych_znow_poszly_w_gore_i_tam_zostana.html